poniedziałek, 21 lutego 2011
Thank U.... music!
Dziękuję Ci muzyko, czyli kontynuuję życie tego fotograficznego bloga, jakkolwiek by nie patrzeć zaniedabnego przeze mnie w ciągu ostatniego roku dość mocno, z różnych przyczyn, głownie "życiowych" bo wiele spraw się namnożyło, niekoniecznie dobrych... Ostatni wpis z The Prodigy a potem "czarna dziura" wpisów nie świadczy o tym, że nic sie nie działo i że nie chodziłam na koncerty, lecz o tym że było ich tak wiele że aż nie do ogarnięcia, dwa jw. wiele "innych" spraw na głowie. Ale niech ten magiczny koncert Thank U For The Music, który odbył się w Walentynki będzie symboliczną reinkarnacją Fotokoncertu. Amen.
Sam występ prawie Abby i prawie Bee Gees prawie doskonały... z naciskiem na prawie i z naciskiem na dobry na Bee Gees:-)







wtorek, 15 czerwca 2010
The Prodigy, 22.05.2010 Torwar
Oszszsz, co to był za koncert! Panowie pluli, rzucali otwartymi butelkami z wodą w publikę i miotali się po scenie jak oparzeni - efekt makabryczny. Muzycznie to był wypas. Wszyscy zgodnie, jak jeden mąż skakali i byli brawo The Prodigy w rytm "Smack My Bitch Up", "Firestarter", "Voodoo People", "Omen" czy Invaders Must Die". Lecz fotograficznie to koszmar:-)




poniedziałek, 14 czerwca 2010
Karen+Gaba Kulka+Berry, 03.20.2010/Stodoła
Kolejny fenomenalny po Rokii koncert w ramach Francophonic Festival 2010. W roli głównej: słodka, śmieszna Karen, energetyczna Gaba Kulka i nastrojowa, romantyczna Berry. Jedyne co zepsuło nastrój to idiotyczny podział na miejsca siedzące i stojące, w związku z tym na ludzi lepszej i gorszej kategorii, w myśl Orwell'oweskiej maksymy "wszyscy są równi ale niektórzy są równiejsi".




niedziela, 13 czerwca 2010
Rokia Traore, 26.03.2010/Palladium, Warszawa
Nagłośnienie... jak ze studni. Mimo to Rokia Traore - jedna z najbardziej utalentowanych afrykańskich wokalistek - dała radę. W swojej twórczości łączy typowe malijskie melodie z tekstami śpiewanymi po francusku i w dialekcie Bambara z bluesem i rockiem. Ogromny plus dla artystki za bose stopy, szczerość przekazu i zaangażowanie w kwestie społeczne. To lubię!




Nosfell, 19.02.2010 Centralny Basen Artystyczny
Trochę zaległości czyli fenomenalny koncert francuskiego artysty Nosfella. Nosfell jest artystą jedynym w swoim rodzaju - na scenie występuje śpiewa, gra i tańczy boso jak w tradycyjnym japońskim kabuki. W trakcie występów Nosfell snuje hipnotycznym głosem, w wymyślonym języku Klokobetz legendy o krainie Klokochazia. Zamieszkują ją postaci rodem z powieści fantasy: skrywa się tam Shaünipul - starzec którego nikt nie słucha, jest też Blewkhz Gowz - siódmy syn króla Stevgak, „ojca chrzestnego” twórcy. Labyala Fela da Jawid Fel, czyli „ten który chodzi i uzdrawia” - Nosfell niczym szaman przemierza obce terytoria i transowym śpiewem zaklina czyhające nań zło. Towarzyszy mu wiolonczelista Pierre Le Bourgeois. Razem swoimi koncertami zaczarowują świat.




czwartek, 11 lutego 2010
Emilie Autumn, 09.02.2010/Progresja
Dziś nie będę się rozwodzić nad. Powiem krótko: wspaniałe widowisko wizualne: trupie czaszki, teatralne pióropusze, gotyckie buty na platformach, żyletki, krew, pot, szklanki-filiżanki no misz-masz. Muzycznie trochę gorzej, sporo playbacku i kaleczących oryginalne wykonania improwizacji, ale sam spektakl przedni.

















niedziela, 24 stycznia 2010
The Poise Rite + Pati Yang, 21.01.2010 Stodoła/Warszawa
Zmarzłam, ale warto było. The Poise Rite bez rewelacji za to Pati Yang czarująca - zagrała nawet "Jaszczurkę". Jeśli o frekwencję chodzi to nie była powalająca, ale nie ma się co dziwić - przy -15 to i psa z kulawą nogą na dwór nie wygonisz. Całkiem udany wieczór i otwarcie sezonu koncertowego 2010:-)












sobota, 09 stycznia 2010
Dzwonnik z Notre Dame (przedpremierowe) - 28.12.2009/Sala Kongresowa
Zdjęcia z próby generalnej przedstawienia Dzwonnik z Notre Dame. Bardzo żywo i wiernie oddana ilustracja ksiązki Wiktora Huga z pewnością przyciągnęła tłumy fanów. Mi najbardziej do gusty przypadły role: księdza, Esmeraldy, Frodo i... kamiennych posągów:-)







sobota, 12 grudnia 2009
AIR, 10.12.2009/Arena Ursynów
Ah co to był za koncert - śmigające lasery w kosmicznej przestrzeni i support, który obejrzałam na bezdechu, po prostu cud miód i malina. Szkoda tylko, że duetowi Air zabrakło nieco pary i kompozycje z ich najnowszej płyty "Love 2" nie wypadły tak mega dobrze, jak wypadają na płycie. Na szczęście koncer uratowały starsze numery z "Talkie walkie" i "Moon safari". Generalnie nie lubię jak artyści strzelają fochy, a Air strzelili i to już na samym początku gdy byłam jeszcze w fosie dla fotoreporterów, ale wybaczam im bo było całkiem miło. Ale dłużej niż tę godzinę z okładem nie zniosłabym, przysięgam.














niedziela, 22 listopada 2009
A-ha, 17.11.2009 Atlas Arena/Łódź
Nie sądziłam, że kiedykolwiek to się zdarzy, ale udało się:-) Stanęłam oko w oko z zespołem mojej młodości! wrażenie co najmniej takie jakie miała Alicja w Krainie Czarów gdy przechodziła przez lustro. Wróciłam do korzeni, do lat w których wszystko było lepsze, piękniejsze, gdzie żyło się wolniej, a ciuchów nie kupowało się w H&M tylko szyło samemu ze z trudem zdobytych skrawków. Niejmniej w tej smutnej szarości było też kolory. Barwy muzyki, takiej jak A-ha właśnie. Eh, piękny koncert. Szkoda, że tak mało ludzi. Wróć: ludzi dużo, tylko za duża sala na taki mały koncert:-)









|
|